Zobacz, na co szły pieniądze z abonamentu
Ustalenia audytu w Polskim Radiu.
W Polskim Radiu przez blisko pół roku pracował dziennikarz widmo - twierdzi "Gazeta Wyborcza", która dotarła do audytu Ministerstwa Skarbu. Ani razu nie wystąpił na antenie, ale zarobił 30 tys. zł.
Szef resortu skarbu zlecił kontrolę w Polskim Radiu po zawieszeniu jesienią 2008 roku dwóch PiS-owskich prezesów radia - Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego.
Audytor stwierdził, że w spółce panował bałagan finansowy, który uniemożliwił "identyfikację kosztów". Nie pomogła przeprowadzona w 2007 roku restrukturyzacja. Zmiany, które miały obniżyć koszty i usprawnić zarządzanie spółką wprowadziły tylko dodatkowy bałagan. A koszty wzrosły.
Na początku 2007 r. zarząd zwolnił co prawda 295 pracowników, ale jednocześnie zatrudnił 195 nowych i podniesiono pensje w firmie o około 16 proc. - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Audytorów zdziwił także sposób wypłacania pieniędzy - niezgodny z prawem dewizowym. Dyrektorowi firmy Agencja Media Producencka za transmisję audycji Polskiego Radia na Ukrainę i Białoruś, Aleksandrowi Abramczukowi, wypłacono w gotówce 240 tys. zł i 459,7 tys. euro. Zdaniem audytorów, tego typu transakcje powinna zostać zrealizowana przy pomocy bankowego przelewu - kwota przekraczała bowiem 15 tys. euro - informuje "GW".
-
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6276075,Chaos_w_Polskim_Radiu.html
- http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6276075,Chaos_w_Polskim_Radiu.html
5.42
4.35
3.46
Dodaj komentarz