Za co urzędnicy płacą służbowymi kartami?

urzędnik karta minister resort ministerstwo wydatki

Jest wstępny raport na temat ministerialnych wydatków.

Co najmniej 300 tys. zł wydali w ubiegłym roku ministrowie ze służbowych kart kredytowych. Płacili nimi głównie za hotele, podróże i służbowe kolacje. Najwięcej wydawali urzędnicy Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Sporadycznie zdarzały się także zakupy prywatne - łącznie za 613 złotych - donosi "Gazeta Wyborcza".

To wstępne dane z raportu na temat wydatków z ministerialnych kart kredytowych w 2009 roku, który przygotowuje Julia Pitera - pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją. Nie zawarto w nim jeszcze danych z ostatniego kwartału.

TU URZĘDNIK LEGALNIE POJEDZIE NA ZAKUPY SŁUŻBOWYM AUTEM>>

Najwięcej ze służbowych kart korzystali urzędnicy resortu finansów i rozwoju regionalnego. Wydali odpowiednio - 68,2 tys. zł i 56,4 tys. zł. Tyle, że w przypadku ministerstwa Elżbiety Bieńkowskiej taką kwotę wydano tylko do połowy roku. Potem - m.in. właśnie z powodu zbyt dużych operacji - postanowiono zabrać urzędnikom 22 karty kredytowe (tyle było w dyspozycji resortu) - zauważa gazeta.

Resort obrony narodowej wydał 48,4 tys. zł, a urzędnicy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej do końca września 2009 roku 33,5 tys. zł.

TAKIE PREMIE DOSTALI NAJWYŻSI URZĘDNICY W PAŃSTWIE>>

Co kupowali ministrowie? Ponad połowa operacji to płatności za hotele. Płacono nimi za paliwo, bilety lotnicze czy służbowe kolacje, ale także upominki dla zapraszanych gości (jako wydatki reprezentacyjne).

Kilka razy zdarzyło się, że ministerialni urzędnicy dokonywali zakupu o charakterze prywatnym, ale Julia Pitera twierdzi, że były to pomyłki i calą kwotę - 613 złotych - już zwrócono.

AJ

Dodaj komentarz

Najczęściej komentowane