Wielki przekręt w Totalizatorze Sportowym?
Tajemnica tkwi w sejfie prezesa.
Policja przesłuchuje byłych pracowników Totalizatora Sportowego, którzy przed sądem domagają się odszkodowania za umowy o zakazie konkurencji.
Prokuratura prowadzi w tej sprawie dochodzenie- informuje "Rzeczpospolita".
GRAŁEŚ W LOTTO. MOGĄ NA CIEBIE CZEKAĆ MILIONY>>
Pracownicy twierdzą, że podpisali takie umowy. Mają nawet ich kopie. Były prezes Totalizatora Mirosław Roguski, który kierował nim w latach 2001-2006, potwierdza ich istnienie. Twierdzi, że gdy odchodził z firmy, zostawił je w sejfie.
POLACY NIE CHCĄ BYĆ MILIONERAMI?
Po mnie 11 razy zmieniał się zarząd, dokumenty mogły więc zginąć w panującym w spółce bałaganie - wyjaśnia gazecie.
Jednak jego następcy upierają się, że takich umów w sejfie nie znaleźli.
W chwili objęcia przeze mnie funkcji prezesa umowy takie nie znajdowały się w spółce - mówi "Rzeczpospolitej" następca Roguskiego - Jacek Kalida.
Obecny szef Totalizatora Sławomir Dudziński złożył więc w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Ta wszczęła dochodzenie w sprawie podejrzenia o fałszowanie dokumentów i próbę wyłudzenia pieniędzy.
Byli pracownicy domagają się w sumie ponad pół miliona złotych odszkodowania.
-
http://www.rp.pl/artykul/566606.html
- http://www.rp.pl/artykul/566606.html
5.42
4.35
3.46
Dodaj komentarz