Wicepremier Pawlak nauczy nas oszczędzać prąd

oszczędność energia Waldemar Pawlak świetlówka

Rozda gminom 54 tysiące świetlówek.

Resort gospodarki kierowany przez wicepremiera Waldemara Pawlaka rozpoczął kampanię "Czas na oszczędzanie energii". Problem w tym, że jak dowodzi "Gazeta Wyborcza", koszt tej kampanii może przewyższyć spodziewane oszczędności na energii.

Jak ma wyglądać ta kampania? W specjalnym piśmie resort zobowiązał urzędy wojewódzkie do jej przeprowadzenia.

Oniemiałem, kiedy je przeczytałem - mówi "Gazecie Wyborczej" pracownik wielkopolskiego urzędu wojewódzkiego. - Wynika z niego, że mamy zorganizować dystrybucję świetlówek oraz plakatów zachęcających do oszczędzania energii. Ale my nie mamy pieniędzy, aby je rozwozić po gminach. Pocztą też nie wyślemy, bo się potłuką. No więc z każdej gminy będzie musiał do nas przyjechać wydelegowany człowiek by odebrać dokładnie jeden plakat i kilkanaście świetlówek. Niektórzy mają sto kilometrów! Delegacje, benzyna - jeszcze nie wiemy, kto za te oszczędności zapłaci: my czy gminy. Trzeba się jakoś dogadać.

No i, na co zwraca uwagę rozmówca gazety, pojawia się problem, gdzie wkręcić te świetlówki.

Aneta Ciszewska z departamentu energetyki ministerstwa gospodarki mówi "GW", że według producenta na jednej świetlówce można rocznie zaoszczędzić 26 złotych. 54 tysiące żarówek dałyby więc oszczędność 1,3 mln złotych. Żarówki te są jednak znacznie droższe od zwykłych, trudno więc  stwierdzić, jakie w rzeczywistości będą te oszczędności - zastanawia się gazeta.

Wielkopolski urzędnik nie ma wątpliwości:

Lepiej byłoby, gdyby ministerstwo dało każdej gminie np. po sto zł na te świetlówki. Oszczędzilibyśmy na transporcie - mówi gazecie.

WB

Dodaj komentarz