To już handlowa wojna z Rosją. Tracimy miliony

tir rosja polska handel przewóz towar jabłko eksport przewoźnik

Nasze firmy są na skraju upadłości.

4,5 mln zł w ciągu doby - tyle tracą sadownicy, bo nie mogą sprzedawać jabłek. Z kolei w magazynach producentów AGD leży sprzęt za pół miliona zł. Spedytorzy, którzy wozili towary na wschód stoją na krawędzi bankructwa. Tak wygląda polski handel z Rosją.

SETKI POLAKÓW UTKNĘŁY W ROSJI. NIE MOGĄ WRÓCIĆ DO POLSKI>>

Moskwa zablokowała możliwość przewozu towarów tirami i czeka na podpisanie nowej umowy tranzytowej. Nie wiadomo, kiedy wejdzie w życie. Do tego czasu możliwość transportu mają nieliczni. A wszyscy handlujący z Rosją - olbrzymie problemy.

Nie możemy znaleźć auta, które zawiezie tam towar, mimo że od wielu lat współpracujemy z poważnymi przewoźnikami - mówi w "Dzienniku Gazeta Prawna" Lech Gabrielczak z Grupy Atlas, silnej na rosyjskim rynku.

Według Związku Międzynarodowych Przewoźników Drogowych dzienne straty firm transportowych sięgają nawet 4 mln zł.

Tymczasem eksport polskich towarów do Rosji oparty jest na ciężarówkach. Tą drogą jedzie na wschód aż 92 procent wszystkiego, co tam sprzedamy.

ROSJA: DOKŁADNIE SPRAWDZIMY JEDZENIE Z EUROPY>>

Tracimy stałych klientów, a obroty spadły nam o niemal do zera. Jak tak dalej pójdzie, ogłosimy upadłość - stwierdza w gazecie Walentyna Andrzejczuk z firmy przewozowej Nord-East.

MK

Dodaj komentarz