Sprawdź, dlaczego po naszych drogach jeździ złom

samochod aotu motoryzacja badanie diagnostyka przegląd stacja

Badania techniczne samochodów to fikcja.

Zaostrza się konkurencja na rynku stacji diagnostycznych. Aby pozyskać klienta, właściciele stacji coraz częściej przymykają oko na fatalny stan techniczny samochodów. Dlatego Ministerstwo Infrastruktury chce zaostrzyć kontrolę na stacjach prowadzących przeglądy - donosi forsal.pl.

Teraz pracę diagnostów nadzorują tylko starostwa powiatowe, ale NIK uznał, że samorządowcy są nierzetelni. Dlatego rządowy projekt zmian w ustawie o dopuszczeniu pojazdów do ruchu drogowego zakłada, że kontrole stacji przeprowadzać będzie również Transportowy Dozór Techniczny. To powoduje protesty branży.

JAK ODZYSKAĆ PIENIĄDZE WYDANE NA AUTO PO WYPADKU? SPRAWDŹ>>

Kazimierz Zbylut, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, twierdzi, że branża musi walczyć o przetrwanie. Przypomina, że od 2004 r. nie zmieniły się cenniki usług badań technicznych, a od września tego roku źródło dochodu przedsiębiorstw dodatkowo uszczuplił Sejm. Posłowie znieśli konieczność pierwszych badań technicznych dla samochodów sprowadzanych do naszego kraju - informuje portal.

Właściciele stacji diagnostycznych twierdzą, że planowane zmiany nie dotykają właściwych problemów tej branży. Narzekają także przedstawiciele salonów samochodowych.

SZKOŁY JAZDY UCZĄ NA ZEPSUTYCH SAMOCHODACH. ZOBACZ>>

Z jednej strony dopuszcza się ogromną liczbę stacji pojazdów, a z drugiej państwo ustala cenę usługi. Na czym w takim razie polega konkurencja? Między innymi na tym, która ze stacji jest łagodniejsza wobec kierowcy - zauważa Marek Konieczny - prezesa Związku Dealerów Samochodów.

Konieczny dodaje, że w innych krajach Europy prawo zakłada, że pojazd, który wjedzie na stację i jest niesprawny nie może poruszać się po drogach. W Polsce nikt dowodu rejestracyjnego nie zatrzymuje, a właściciel szuka po prostu kolejnej stacji, której obsługa przymknie oko na usterki.

AJ

Dodaj komentarz