"Solidarność": Chcemy wyrżnąć frajerów z PO

Manifestacja Warszawa Solidarność stoczniowcy.

Petardy i jajka poleciały na policjantów.

Przed budynkiem kancelarii premiera w Warszawie zebrał się ośmiotysięczny - według organizatorów - tłum. To manifestacja "Solidarności", głównie związkowców ze stoczni, zbrojeniówki i transportu kolejowego - informuje TVN24.

Zapłonęły opony, ryczały syreny, słychać było huk petard.

Dostępu do budynku bronił tłum policjantów. W ich stronę oprócz jaj i petard poleciały też wyzwiska. "Sami żeście niedawno krzyczeli, że rząd to złodzieje" - krzyczeli manifestanci, nawiązując do niedawnej manifestacji służb mundurowych. Skandowali: "Dawać Tuska".

Przemarsz związkowców z "S" rozpoczął się tuż przed godziną dwunastą na Placu Trzech Krzyży. Stamtąd związkowcy przeszli pod budynek resortu gospodarki.

Trzymali w rękach transparenty z napisami "Pracy i chleba" oraz "Zbrodniarze - za dewastację kraju i narodu - szubienica".

Czego domagają się od rządu? Skutecznych działań dla przemysłu okrętowego, szczególnie stoczni w Gdyni i Szczecinie, oraz wsparcia sektora zbrojeniowego.

Przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek zaniósł do ministerstwa petycję.

Ze strony rządu jest dobra wola współpracy i kolejnych spotkań, więc jesteśmy dobrej myśli - powiedział do protestujących, gdy wyszedł z budynku.

Manifestacja miała trwać do godziny 16. Jednak część związkowców odeszła już spod budynku kancelarii premiera. Związkowcy zapowiadali, że "nie mają nic do stracenia" i ostrzegali przed "poważnymi" utrudnieniami w ruchu w Warszawie.

WB

Dodaj komentarz

Najczęściej komentowane