Rostowski: To nie jest deficyt moich marzeń
Szef resortu finansów o dziurze budżetowej w 2010 roku.
Jest to jednak naturalny efekt kryzysu, gospodarka przecież spowolniła - tłumaczy zapowiedź zwiększenia dziury budżetowej do 52,2 mld złotych w roku 2010.
Zdaniem ministra jest to jednak deficyt bezpieczny, bo dług publiczny nie przekroczy 55 proc. naszego PKB. Warunkiem bezpieczeństwa jest również przyjęty przez rząd plan prywatyzacji, zakładający przychody na poziomie 28 mld zł.
Rostowski jest pewien, że uda się ten prywatyzacyjny plan zrealizować. - No, chyba żeby jakaś asteroida spadła - zażartował.
Szef resortu finansów nadal zapewnia, że rząd prowadzi dobrą, skuteczną politykę w kwestii walki z kryzysem. Dzięki temu nasz kraj nie wpadł w spiralę zadłużenia, a planowany deficyt nie jest niczym złym.
Nie ma dziury, jest deficyt, który jest dużo większy niż bym chciał. Finanse wszystkich krajów na świecie są dziurawe. Nasz wzrost deficytu jest mniejszy niż w innych krajach europejskich - przekonywał.
Rostowski zapowiedział dalsze oszczędności. Mają nie wzrastać wydatki osobowe w budżetówce - z wyjątkiem oświaty. Zostaną także obcięte o połowę wydatki inwestycyjne - z wyjątkiem drogowych.
Przyznał, że planowane są podwyżki akcyzy. Zaprzeczył podwyżkom VAT. Zapowiedział jednak, że będą w tej dziedzinie wprowadzane pewne zmiany, związane z dostosowywaniem naszych podatków do tych obowiązujących w UE.
Minister finansów przewiduje, że sytuacja finansów publicznych będzie się poprawiać od drugiej połowy 2010 roku.
-
http://www.dziennik.pl/gospodarka/article441225/Rostowski_Deficyt_jest_bezpieczny.html
- http://www.dziennik.pl/gospodarka/article441225/Rostowski_Deficyt_jest_bezpieczny.html
5.42
4.35
3.46










Dodaj komentarz