Przerwijcie hazard zanim będzie za późno
Przed nową bańką spekulacyjną ostrzega profesor Roubini.
"Doktor Zagłady", jak złośliwie przezywany Nouriel Roubini, znów wieszczy nieszczęscie. Czym obecnie martwi się ekonomista? Rodzącą się nową gigantyczną bańką spekulacyjną. Przykładem jest ropa naftowa - jeszcze w ubiegłe wakacje baryłka kosztowała 145 dolarów.
Tak wysoki koszt surowca, według Roubiniego, zatrzymał światową gospodarkę znacznie skuteczniej niż szerzej nagłośnione medialnie bankructwo Lehman Brothers. Potem przyszła niszczycielska fala spadkowa, która sprowadziła cenę "crude oil" w pobliże 30 dolarów. Wahadełko wcale nie zatrzymało się i znowu lecimy do góry - w piątek kurs oscylował wokół 80 dolarów.
Zdaniem Roubiniego obecne odbicie cen ropy nie ma żadnego uzasadnienia w fundamentach, ponieważ realny popyt na surowiec spadł do poziomów z 2005 roku, a zapasy są wręcz rekordowe. Trudno liczyć na jakiś gwałtowny skok w zapotrzebowaniu ze strony gospodarek, ponieważ daleko im jeszcze nawet do stabilizacji. Co w takim razie stoi za tak dynamicznymi zwyżkami? Czysta spekulacja, głownie prowadzona przez duże fundusze hedgingowe.
Na dodatek jest ona bardzo groźna dla gospodarki, bo Roubini obawia się, że cena ropy może przekroczyć wkrótce 100 dolarów za baryłkę, co byłoby zabójcze dla światowej gospodarki, która dopiera zaczyna się ożywiać.
Podobne niepokojące zjawiska dostrzega nie tylko na rynku ropy, ale także wielu innych, wliczając giełdy. Wszystko odbywa się na zasadzie "carry trade" (wcześniej stosowanej wobec japońskiego jena): fundusze pożyczają bardzo nisko oprocentowane dolary i spekulują na wszelkich możliwych rynkach, na dodatek otrzymując premię od słabnącego zielonego (już 1,5 za euro), czyli te kredyty są wręcz z realnie ujemną stopą procentową. W ten sposób powstaje kolejna wielka bańka spekulacyjna, która pęknie z głośnym hukiem.
Zdaniem Roubiniego nie można liczyć na samoregulację rynku, bo ta zawiodła w trakcie kryzysu hipotecznego.
5.02
4.20
3.17










Dodaj komentarz
Komentarze (2)
Gość 25.10.2009, 10:09
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 26.10.2009, 00:40
Odpowiedz Zgłoś naruszenie