Płacą nawet 100 euro, żeby zagłosować

złoty euro koszty wybory urlopy wakacje

To będą bardzo drogie wakacje.

Z powodu osłabionego złotego wakacje zagraniczne to w tym roku dość droga impreza. Jeśli urlop w Grecji czy Hiszpanii wypada na początku lipca, jego koszt może jeszcze sporo wzrosnąć.

Wszystko przez wybory. Jak donosi "Gazeta Wyborcza", polscy urlopowicze, którzy zechcą wziąć udział w niedzielnym głosowaniu, za tę przyjemność zapłacą nawet 100 euro. Tyle kosztuje dotarcie do urny wyborczej na Teneryfie - jedynej na Wyspach Kanaryjskich. Jak czytamy, Polacy już kupili bilety, aby oddać głos.

Nieco mniej wydadzą polscy turyści wypoczywający w Egipcie. Zdeterminowany wyborca, który chce tam zagłosować, musi przeznaczyć 80 euro na specjalną wycieczkę z kurortu Szarm-el-Szejk do Kairu.

Znacznie taniej jest w najpopularniejszych regionach turystycznych Grecji, na Wybrzeżu Lizbońskim czy na Cyprze - koszt wyprawy do punktu wyborczego nie powinien tam przekroczyć 40 euro. Jak czytamy w "GW", są jednak też takie urlopowe lokalizacje, w których za dojazd do urny nie trzeba płacić nic.

W pierwszej turze wyborów prezydenckich za granicą głosowało aż 167 tys. Polaków. A ponieważ zaświadczenia uprawniające do głosowania wzięło przed drugą turą znacznie więcej osób (670 tys.), niż przed turą pierwszą, rekord ten może zostać pobity.

R

Dodaj komentarz