Nasi armatorzy wolą kupować statki w Chinach
Polskie stocznie są za drogie.
Polska Żegluga Morska, największy z armatorów polskich i jedna z największych firm tego typu w Europie masowce zamawia w Chinach.
Flota PŻM powstaje na Dalekim Wschodzie a nie w naszych stoczniach, bo choć proste w budowie, masowce są niemal całe ze stali. A ta jest w Polsce droga.
Za każdym razem jak zamawialiśmy poszczególne serie statków, w pierwszej kolejności zwracaliśmy się z pytaniem do polskich stoczni i za każdym razem odpowiadano, że przykro nam, ale nie mamy takich statków w ofercie – gazecie „Nasz Dziennik” wyjaśnia rzecznik prasowy PŻM Krzysztof Gogol.
Przy cenie 30 mln dolarów za średniej wielkości masowiec budowany w Chinach, droższa o kilka milionów polska oferta nie jest zbyt atrakcyjna.
Dzięki temu, że przy budowie statków w Chinach pracuje jednocześnie kilka firm, koszty spadają o jedną trzecią. Pozostaje pytanie o jakość chińskich okrętów.
Co z tego, że cena jest niższa, powinni się zastanowić, jaka będzie jakość tych statków. Polskie stocznie robią lepszej jakości statki niż Chiny - wyjaśnia gazecie Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący "Solidarności" Stoczni Gdańsk.
PŻM do 2015 roku zamówiła w chińskich stoczniach 34 statki.
5.02
4.20
3.17










Dodaj komentarz
Komentarze (3)
Oburzony przedsiębiorczy! 22.08.2009, 14:28
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Grzegorz Rossa. 22.08.2009, 15:26
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
ziutek 23.08.2009, 12:33
Odpowiedz Zgłoś naruszenie