Naciągacze nie zarobili na pogrzebie prezydenta
Krakowskie hotele podniosły ceny i... straciły.
Ostatni weekend krakowska branża turystyczna może zamknąć... stratą. Wszystko dlatego, że turyści i delegacje odwołały przyjazd na pogrzeb pary prezydenckiej z powodu chmury pyłu wulkanicznego nad Europą - zauważa "Gazeta Wyborcza".
Tuż po ogłoszeniu przez kardynała Dziwisza, że para prezydencka spocznie na Wawelu, w części krakowskich hoteli zmieniono cenniki. Mimo że ceny wzrosły nawet o kilkaset procent, to trzy dni przed pogrzebem trudno było o wolne pokoje.
WYWINDOWALI CENY O KILKASET PROCENT>>
Wszystko zmieniło się po wybuchu wulkanu na Islandii i odwołaniu wizyt zagranicznych delegacji - z zapowiadanych 96, do Krakowa dotarły... zaledwie 24. Goście nie dojechali, niesmak pozostał.
INTERNETOWE HIENY ZARABIAJĄ NA TRAGEDII>>
Dla turystyki ważne było, aby pokazać, że Kraków jest niedrogim, przyjaznym miejscem dla turystów, aby chcieli z naszej oferty skorzystać w przyszłości. Dlatego naganne jest duże podnoszenie cen na czas przyjazdu. To odnosi odwrotny skutek od zamierzonego - komentuje Grażyna Leja, właścicielka jednego z krakowskich hoteli.
Pogrzeb Lecha i Marii Kaczyńskiej próbowali wykorzystać także niektórzy mieszkańcy Krakowa. W internecie pojawiły się oferty mieszkań do wynajęcia.
Na Kurdwanowie można było wynająć mieszkanie na weekend za 2 tys. zł. Na Barskiej pokój z widokiem na Wawel kosztował 900 zł. Większość mieszkań i pokoi pozostała wolna - dodaje gazeta.
-
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7790368,Z_wielkiej_chmury_maly_zysk_krakowskich_hotelarzy.html
- http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7790368,Z_wielkiej_chmury_maly_zysk_krakowskich_hotelarzy.html
5.42
4.35
3.46










Dodaj komentarz