Czy bogaci powinni płacić wyższe mandaty? (GŁOSUJ)

mandat kara zarobki pensja policja wykroczenie

Im większe zarobki tym wyższa kara za złamanie przepisów na drodze.

Na polskich drogach zapanuje sprawiedliwość społeczna? Mają ją zapewnić mandaty progresywne, w których wysokość kary zależy od zarobków kierowcy. Bogaci kierowcy za łamanie przepisów zapłacą więcej niż kierowcy biedni - donosi "Dziennik Zachodni".

GŁOSUJ, CZY BOGACI POWINNI PŁACIĆ WYŻSZE MANDATY?>>

Taką propozycję Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji złożył poseł Platformy Obywatelskiej Henryk Siedlaczek. Jego zdaniem nie można mówić o sprawiedliwości i dotkliwości kary jeśli mandat w wysokości 200 złotych otrzymuje zarówno emeryt dostający na miesiąc tysiąc złotych, jak bogaczzarabiający parędziesiąt tysięcy.

POLICJA WYSTAWI MANDAT TAKŻE NA DROGACH WEWNĘTRZNYCH. ZOBACZ>>

Mandat uzależniony od dochodu może być dobrym sposobem na tych napakowanych cwaniaków w beemwicach, którzy śmieją się nam w twarz, gdy dajemy im 500 zł kary za rajdy po bandzie - mówi policjant ze śląskiej drogówki.

Takie rozwiązanie od lat funkcjonuje w Finlandii. Tam wysokość kwoty mandatu wynika nie tylko z zarobków kierowcy, ale także z tego ile osób ma na utrzymaniu. Minimalna wysokość mandatu dla bezrobotnego za przekroczenie prędkości to 115 euro, a górnej granicy nie ma.

TU MANDAT DOSTANIESZ ZA GPS PRZYKLEJONY DO SZYBY, SPRAWDŹ>>

W 2004 roku Jussi Salonoja, jeden z najbogatszych Finów, dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość. Zapłacił 170 tys. euro. Informacje o jego zarobkach, tak jak dane na temat pensji wszystkich innych kierowców, policjanci uzyskali z centralnego rejestru podatkowego - zauważa gazeta.

Jak ma to wyglądać w praktyce w Polsce?

Policjant wypisuje mandat, wlepia delikwentowi punkty karne i wysyła - już z komendy, po powrocie z patrolu - informację w tej sprawie do urzędu skarbowego. Skarbówka określa wysokość mandatu na podstawie zarobków ukaranego i ciężaru gatunkowego wykroczenia, które popełnił. Na koniec mandat trafia do kierowcy - wyjaśnia dziennik.

Pomysł już teraz ma wielu wrogów, także w szeregach PO. Działacze przekonują, że wysokość zarobków jest pochodną umiejętności, wiedzy, talentu, pracy itp. Dlaczego karać ludzi za to, że lepiej im poszło, że ciężej pracowali, by osiągnąć sukces?

Polak potrafi kombinować: przepisuje majątek na żonę, nie ujawnia dochodów - przewiduje działania kierowców poseł PO Jarosław Pięta.

AJ

Dodaj komentarz

Najczęściej komentowane