Bramkarz Lecha pobity po finale PP. Przez kiboli Legii

Futbol Lech Poznań Legia Warszawa Bydgoszcz Puchar Polski kibole

"To było jak tsunami" - mówi Krzysztof Kotorowski.

Nie milkną echa wtorkowego finału Pucharu Polski na stadionie w Bydgoszczy. Przypomnijmy - Legia Warszawa pokonała po rzutach karnych Lecha Poznań, a po meczu doszło do rozrób z udziałem chuliganów obu ekip.

Dzisiejszy „Przegląd Sportowy" informuje o pobiciu bramkarza Lecha Poznań, Krzysztofa Kotorowskiego przez kiboli warszawskiej Legii.

Gdy po strzale Wawrzyniaka („jedenastka", która zadecydowała o zdobyciu Pucharu Polski przez Legię - przyp. red.) wstawałem z boiska, poczułem, jak ziemia zaczyna się trząść. To było jak fala tsunami. Chciałem uciekać, ale nie zdążyłem. Ktoś mnie uderzył w plecy, potem znowu. Byłem rzucany jak piłka, raz w prawo, raz w lewo. Wreszcie udało mi się stamtąd wydostać - cytuje Kotorowskiego „PS".

Do incydentu doszło, gdy pseudokibice Legii wtargnęli na murawę bydgoskiego stadionu prawie równocześnie z zakończeniem zwycięskiego dla warszawskich piłkarzy konkursu rzutów karnych.

Pojawiło się pytanie, czy w tej sytuacji - gdy kibole Legii pojawili się przy linii końcowej boiska - sędzia Paweł Gil nie powinien był przerwać konkursu rzutów karnych. Oddajmy raz jeszcze głos Kotorowskiemu.

Aż boję się myśleć, co by się stało, gdybym obronił ten ostatni strzał - przyznał bramkarz w rozmowie z „PS".

Głos w tej sprawie zabrał również Michał Listkiewicz, były prezes PZPN i sędzia piłkarski. Jego zdaniem arbiter Gil postąpił słusznie.

Mógł przerwać finał, ale ja go rozumiem, że nie przerwał. Wybrano mniejsze zło. Sądzę, że gdyby sędzia przerwał w tym momencie mecz, to sytuację trudno byłoby opanować - komentował Listkiewicz w TVN 24.

MF

Dodaj komentarz

Najczęściej komentowane