Bankier - kiepski materiał na męża

bankier finansjera wall street zawód kariera

Skończyły się czasy samców alfa z Wall Street.

Zamiast randki z winem w restauracji na ostatnim piętrze wieżowca, wypad do Pizzy Hut i piwo. Czas mega-premii skończył się, więc bankierów nie stać już na błyszczące prezenty dla dziewczyn. Do tego ciągłe życie w stresie i powszechna niechęć otoczenia, które w świecie finansjery widzi źródła wszelkiego zła - tak życie bankierów w czasach kryzysu opisuje serwis bloomberg.com.

Według serwisu, skończył się złoty okres dla "wilków" z Wall Street. 

Biura opływające w luksus. Zapierające dech w piersiach premie. Można było być pewnym, że nawet jeśli nie jest się na samym szczycie ludzkiej ewolucji, to nikt nie może nawet marzyć o podobnym statusie. A w najbardziej przyziemnej sferze - było pewne, że wartość rynkowa u płci przeciwnej jest wysoka. I nie miało znaczenia, że wygląda się bardziej jak Danny DeVito, niż jak Leonardo Di Caprio. Ale to się skończyło - ironizuje forsal.pl.

Serwis opisuje badania Russa Prince'a, prezesa firmy badawczej Prince & Associates Inc., mającej siedzibę w Redding w stanie Connecticut w USA. Przeprowadził on eksperyment na grupie 191 mężczyzn i kobiet, które posiadają majątek wart co najmniej 20 milionów dolarów. Ponad 80 procent ankietowanych mężczyzn oświadczyło, że planują dawać swoim partnerkom niższe "kieszonkowe" i niemal taki sam odsetek zamierza ograniczyć liczbę prezentów.

Finansowi magnaci przebyli drogę od samca alfa do gamma w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Jeszcze długo po tym, jak kryzys finansowy stanie się jedynie przypisem w podręcznikach, będzie to miało doniosły wpływ na całą branżę i... prywatne życie tych, którzy w niej pracowali - pisze forsal.pl.

J

Dodaj komentarz